Kraina absurdów POKL
Dodany w: sobota, 31 lip , 2010 | Kategoria: Co u nas..., Dotacje UE - szkolenia, Różnorodności... | autor: Radosław Jaźwiec - eurokonsultant.pl
Kontuzja kostki i siedzenie na d….. skłoniło mnie do zastanowienia się nad fenomenem kontynuacji absurdów w POKL.
Absurd nr 1
Kontynuacja tzw. „zasady równości płci” , każda osoba pisząca wnioski zastanawia się nie jak to zgodnie z wytycznymi zapewnić w projekcie, ale jak z tego powodu nie odpaść na ocenie merytorycznej. Z drugiej strony barykady oceniający mają idealny oręż w rękach, żeby odrzucić projekt, który po prostu im się nie podoba (albo Beneficjent).
Absurd nr 2
Zasady pomocy publicznej – niby mamy jedno rozporządzanie w tym zakresie, ale co instytucja ogłaszająca konkurs to zasady są inne. Mnóstwo projektów z tego powodu odpada, bo nie można tego poprawić, skoro to tylko matematyka, a nie meritum projektu. Podobnie sytuacja wygląda z ptaszkami, które trzeba zaznaczyć.
Absurd nr 3
Odrzucanie projektów za niezacytowanie dokumentacji konkursowej odnośnie kryteriów dostępu. Ostatni znany mi przykład to odrzucenie projektu za napisanie w grupie docelowej „mieszkający” zamiast „zamieszkały”. Pytanie tylko jaka to różnica. Ale od pewnego czasu robię „kopiuj i wklej” z dokumentacji konkursowej.
Absurd nr 4
Wymagania w instrukcji do wniosku o dofinansowanie, a ilość znaków w generatorze. Chcąc je spełnić trzeba pisać skrótami, albo pewne rzeczy pominąć milczeniem, a nuż oceniający się nie przyczepi. A jak przyczepi, to odrzuci wniosek za np. brak analizy ryzyka, która jest w instrukcji.
Absurd nr 5
Obowiązek wpisywania „rezultatów miękkich” we wszystkich projektach. Często wpisuje się coś na siłę żeby było, a sensu to nie ma żadnego. Co innego z mierzeniem takich rezultatów, bo zgodnie z wytycznymi trzeba zapewnić obiektywny sposób ich mierzenia, a nie zwykłą ankietką. I tu zaczynają się schody, bo jak zmierzyć np. wzrost motywacji, który często we wnioskach się pojawia.
Nie wiem jak to się dzieje, że w naszym kraju najczęściej praktyka działania często się rozmywa z wytycznymilub przepisami. Przykłady można by tu mnożyć, ale walczyć z tym ciężko; zęby sobie połamał nawet Janusz Palikot ze swoją komisją. Panu Palikotowi osobiście kibicuje, bo jako jeden z niewielu polityków nazywa rzeczy po imieniu.
Po cichu liczę, że znajdzie się taki Palikot na szczytach władzy EFS i wyeliminuje te absurdy, z którymi muszą sobie radzić piszący jak i oceniający wnioski, bo zdroworozsądkowo ciężko się z nimi uporać.







Ostatnie komentarze